Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Marek Karabon > Opowiem Wam pewną historię
BLOG
01 lutego 2010, 15:21
Opowiem Wam pewną historię
Historia zaczyna się dramatycznie. Jest rok 1760, trwa III wojna śląska. Austriacy próbują odzyskać region, który stracili 19 lat wcześniej. Wrocław, jego stolica, zostaje oblężony siłami kilkukrotnie przeważającymi załogę garnizonu. Młody pruski generał Boguslau von Tauentzien decyduje się na odważny krok i atakuje liczniejsze oblegające miasto wojska austriackie poza murami, na tzw. Wygonie Świdnickim. Wygrywa, odpiera oblężenie i natychmiast zostaje bohaterem. Dowodzi wrocławskim garnizonem aż do śmierci w 1791 roku. Zostaje pochowany na miejscu swojego największego zwycięstwa, poza południową bramą miasta. Nagrobek/mauzoleum projektuje sam Cart Gotthard Langhans, twórca m.in. berlińskiej Bramy Brandenburskiej.

Przychodzi rok 1807, pruski Wrocław zostaje zdobyty przez wojsko napoleońskie. Hieronim Bonaparte, dowódca zwycięzców, postanawia zburzyć miejskie fortyfikacje. Aby pozwolić miastu na rozwój wytycza nowe ulice poza dawnymi murami, między innymi na Wygonie Świdnickim. Dookoła stojącego tam pomnika nagrobnego Tauentziena rysuje kwadratowy plac uwypuklający pomnik pruskiego generała. W uznaniu jego zasług nadaje mu nazwę Tauentzienplatz, a przecinającej go poprzecznej ulicy Tauentzienstraße. Dzieje się to świeżo po zdobyciu miasta z rąk pruskich.

Pomnik staje się ozdobą Wrocławia. Utrwalany jest na setkach widokówek, jest wspaniałą dominantą stale piękniejącego placu.

II Wojnę Światową pomnik przetrwał bez uszkodzeń. W 1944 roku obudowano go w tym celu rusztowaniem z worków z piaskiem, dzięki czemu zachował się w stanie wręcz idealnym.

Nadchodzi rok 1945, Wrocław przejmuje polska administracja. Jesienią grupa rozbiórkowa pod dowództwem samego prezydenta miasta Bolesława Drobnera postanawia rozpocząć usuwanie pomnika. Najpierw odrywa elementy z brązu, którymi zapełnia prawie całą czterotonową ciężarówkę. Łomami rozbija wieńczący nagrobek posąg Bellony i otwiera kamienny sarkofag. Leżące w nim ciało generała ubrane jest w mundur i przyozdobione w szablę i wojskowe odznaczenia. Bolesław Drobner na pamiątkę osobiście zabiera kapelusz i generalską białą broń, resztę dzielą między siebie pozostali miejscy notable. Do wieczora cały pomnik zostaje rozbity, a ciało Tauentziena rozwleczone.

Dzisiaj na miejscu klasycystycznego pomnika stoi narzutowy głaz upamiętniający Bohaterów o Wolność i Demokrację ustawiony podczas budowy KDMu. Miejsce pochówku generała od niedawna nazywa się Rondem Solidarności Walczącej.

Czemu Wam o tym piszę? Ponieważ w tej opowieści pięknie krystalizują się dwa możliwe podejścia do zastanego dziedzictwa kulturowego - napoleońskie "docenić, wykorzystać i uwypuklić" i polskie "zaorać i zapomnieć".

KOMENTARZE
1.
01 lutego 2010, 15:53
Niewiele rozumiesz z historii. Francuzow z 1807 nie mozna porownywac z Polakami w 1945. Przede wszytskim - Prusacy nie okupowali Francji przez sześć lat, wymordowujac jej 6 mln obywateli. Po drugie, Francuzi nie zamierzali wlaczac Wroclawia do swego kraju i zalezalo im na dobrych kontaktach z ludnoscia okupowanego terenu. Nic wiec sie w tej opowiesci nie krystalizuje.
2.
01 lutego 2010, 16:02
Konflikt prusko-francuski istniał od wieków, choćby we wspomnianym okresie wojen śląskich - był to fragment wojny siedmioletniej, w której to Francja walczyła przeciw Prusom. Na pewno nie byli to najlepsi przyjaciele, jak to przedstawiasz, którzy dbali o "dobre kontakty", co zresztą doskonale widać i pod Austerlitz i pod Waterloo. Oceń samo podejście do dziedzictwa - co Ty być zrobił na miejscu Drobnera?
3.
01 lutego 2010, 16:13
Ja opowiem podobną historię. Było niegdyś piękne miasto zwące się Warszawą. Miało nieszczęście być stolicą państwa zwanego przez miłującego sprawiedliwość kanclerza sąsiedniego kraju pieszczotliwie "bękartem traktatu wersalskiego". Kanclerz ten postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość. Po opanowaniu kraju niebawem wydał "rozkaz" pewnemu wybitnemu urbaniście (Pabst się nazywał), rozkaz "poprawienia" nieco historii urbanistyki tego krnąbrnego miasta, poprzez redukcję jego obszaru i zmniejszenia liczby ludności. Plan "redukcyjny" realizowano w dwóch materiach: żywej i nieożywionej. Tę pierwszą systematycznie redukowano o ok. 400 os. dziennie, tę drugą w ramach dwóch "projektów" realizowanych pod groźnymi nazwami: pacyfikacji getta i likwidacji powstania warszawskiego. Czy mam ciągnąć dalej?... Zainteresowanych odsyłam tutaj . Sądzę, że sprawiedliwości dziejowej stało się zadość - niestety. Kto wiatr sieje, zbiera burze!!! Zapewne sarkofag tego pruskiego generała spotkał los, podobny do wielu sarkofagów wybitnych Polaków...
4.
01 lutego 2010, 16:20
Aż mnie strach przeszedł Panie Marku, że to właśnie Pan porównał Drobnera do Pabsta. Nawet ja bym się na to nie ośmielił. Moje pytanie brzmi: czy tak jak postąpiliśmy powinniśmy postąpić? I dlaczego jednocześnie domagamy się od Ukraińców zachowania Łyczakowa, a od Litwinów Cmentarza na Rossie?
5.
01 lutego 2010, 16:31
@Don Karabon Od jakich wieków? Królestwo Prus powstało w 1700 roku. Wojna siedmioletnia byla pierwsza w jakiej Francja i Prusy ze soba walczyly. Naprawdę, proszę postudiować historyczne realia. A Niemcy mają szczęście, że wogle przetrwaly 1945 rok. Wyrzucenie jakiegos Prusaka z grobu to nprawd zadne wydarzenie.
6.
01 lutego 2010, 16:54
Cytat rybitzky:

Od jakich wieków? Królestwo Prus powstało w 1700 roku. Wojna siedmioletnia byla pierwsza w jakiej Francja i Prusy ze soba walczyly.
III Rzesza powstała w 1933 roku, II WŚ była pierwszą, w której Polska i Niemcy ze sobą walczyły.
7.
01 lutego 2010, 17:55
@Przemysław Filar Proszę mnie nie rozśmieszać;) Chociaż poniekąd, mimo swej ignorancji, Pan trafił. Jednolite państwo niemieckie i Polska walczyły ze sobą po raz pierwszy w 1939 roku. Wcześniej naszymi wrogami przez wieki były Prusy i Brandenburgia, ale to nie to samo, co Niemcy. Inna rzecz, że akurat Prusom władze Wroclawia postanowiły oddawać cześć w Muzeum Historycznym.
8.
01 lutego 2010, 17:57
@Przemysław Filar No, było jeszcze Cesarstwo Niemiec we wczesnym średniowieczu, ale to tez specyficzny przypadek.
9.
01 lutego 2010, 18:06
Cytat donkarabon:

Aż mnie strach przeszedł Panie Marku, że to właśnie Pan porównał Drobnera do Pabsta. Nawet ja bym się na to nie ośmielił. Moje pytanie brzmi: czy tak jak postąpiliśmy powinniśmy postąpić? I dlaczego jednocześnie domagamy się od Ukraińców zachowania Łyczakowa, a od Litwinów Cmentarza na Rossie?
Sam Pan wie, że nie o Pabsta chodziło. Zaś co do Łyczakowa i Rossy zapewne też Pan wie, że raczej nie o cmentarze chodzi. Teraz przestrzegam Pana, aby w towarzystwie Czechów nie wymieniał nazwy "Sudety" - bo można dostać w mordę. I tak to już jest, że póki żyje pamięć, póty żyje wiedza o przeszłości. Na przykład: któż dzisiaj święci pamięć mieszkańców Pragi - ofiar słynnej "rzezi" podczas, której Rosjanie dokonali masakry ludności cywilnej. W wyniku kilkugodzinnej fali mordów życie straciło około 20 tysięcy ludzi. Dowodził nimi Suworow, a dla uczczenia zwycięstwa cesarzowa Katarzyna II ustanowiła odznaczenie Krzyż za Zdobycie Pragi. A Pan tutaj zasuwa z truchłem jakiegoś generała pruskiego! Znaj proporcjum mocim Panie!
10.
01 lutego 2010, 18:15
Cytat rybitzky:

@Przemysław Filar Proszę mnie nie rozśmieszać;) Chociaż poniekąd, mimo swej ignorancji, Pan trafił. Jednolite państwo niemieckie i Polska walczyły ze sobą po raz pierwszy w 1939 roku. Wcześniej naszymi wrogami przez wieki były Prusy i Brandenburgia, ale to nie to samo, co Niemcy. Inna rzecz, że akurat Prusom władze Wroclawia postanowiły oddawać cześć w Muzeum Historycznym.
Z tymi "skrótowcami" to rzeczywiście problem. Prusacy raczej Niemcami nie są, mówią co prawda po niemiecku. Zamieszkują w miastach o dziwnych nazwach np. Pasewalk, Lebus, Roztock. Nazwę państwa ukradli swoim niegdysiejszym ofiarom. Podobnie z Polską. Jeśli Prusacy kiedyś prowadzili wojny to z Królestwem Polskim, Koroną lub Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a nie z Polską. Może to uchodzić za czepialstwo, ale w stosunkach międzynarodowych owe szczegóły czynią wiele. Dlatego alianci zlikwidowali Prusy, a nasze wyedukowane inaczej władze restytuowały we Wrocławiu nawet Królestwo Pruskie. I tu jest problem! Obawiam się, że niebawem alianci mogą zainterweniować z powodu podważania ustaleń Poczdamu...
11.
01 lutego 2010, 20:41
Cytat rybitzky:

Pan trafił. Jednolite państwo niemieckie i Polska walczyły ze sobą po raz pierwszy w 1939 roku. Wcześniej naszymi wrogami przez wieki były Prusy i Brandenburgia, ale to nie to samo, co Niemcy.
Dobrze, że zauważył Pan swój błąd, tylko sugerowałbym więcej kultury.
12.
01 lutego 2010, 21:24
Przychodzą Polacy i odbudowują systematycznie katedrę, Ostrów Tumski, kamienice na Rynku, a w końcu, już w XXI w., nadają nawet sznyt Renomie. Tak więc, miły Panie, tak to było po przesiedleniach - z jednej strony się orze, z drugiej robi, co może. A Pan tu jak cepem, a towarzystwo nie jest wycieczką przypadkowo zebranych licealistów, gimnazjalistek i emerytowanych wujków. Litości z tą cepologią.
13.
01 lutego 2010, 22:50
Ale moim zdaniem to o czym Pan pisze w tym wpisie jest ilustracją podejścia PRL-owskiego okresu 1945-89 a nie polskiego. Choć jak popatrzeć na Dony Śląsk (ale na pewno nie Wrocław) to czas po 1945 aż do początku XXI wieku w większości regionu był okresem ewidentnego regresu cywilizacyjnego, to nie mozna jednak powiedzieć że po 1989 roku działy się tu jakieś zamierzone i kierowane ideologią działanie destrukcyjne. (No może poza pomnikiem Chrobrego, którego FORMĘ uważam za antypolski sabotaż.)
14.
01 lutego 2010, 22:58
Ale bieda z takimi tekstami. Ma Pan etat u dr. Łagiewskiego z Muzeum Pruskiego?
15.
01 lutego 2010, 23:14
Opowiem Wam pewną historię... Jest rok 2010. Marek Karabon rozpoczyna krucjatę na rzecz przywrócenia jedynie słusznej historii Wrocławia, Dolnego Śląska i całej ściany zachodniej. W jego wizji Wrocław, przepraszam Breslau, jest miastem otwartym, niezależnym, autonomicznym. Po 1945r. była tylko bieda, i jeszcze ta ul. Ofiar Oświęcimskich w centrum miasta. Feee! Za to wcześniej, to było coś. Jak niegdyś napisał... nawet bruk, który po Niemcach został, do dziś ist sehr gut. Jest rok 2100. Na rynku Breslau, stolicy jednego z landów UE, niegdyś Wrocławia, stanął pomnik. Na cokole po byłym poecie z Lwowa pierś pręży dumny... no kto? Szacuneczek...
16.
02 lutego 2010, 08:56
Panie Marku - tekst ładny i słuszny, bo jak my niszczymy zabytki po niemieckie to dobrze ale jak jacyś Litwini albo Ukraińcy niszczą nasze nekropolie to źle. Kali wychodzić z duszy!!! A najbardziej mnie śmieszy nazwa ZIEMIE ODZYSKANE - od kogo odzyskane skoro Polski tam nie było 500 lat? Albo ciekawa terminoglogia - w 1945 wyzwolono Wrocław. Od kogo wyzwolono? kto go okupował? Szkoda, że nie opowiedział Pan jeszcze kilku historii jak to próbowano rozebrać PDT na cegłę do Warszawki no i co rozebrano, a co ukradziono. Warszawka ukradała nam dużo zabytków. Jak słynne pawęże piechoty miejskiej. Ciekawe czy je zwrócili?
17.
02 lutego 2010, 11:21
Cytat wild:

Ale moim zdaniem to o czym Pan pisze w tym wpisie jest ilustracją podejścia PRL-owskiego okresu 1945-89 a nie polskiego.
Oczywiście, jeżeli zrobimy takie rozróżnienie to ma Pan rację. Po 1989 roku sytuacja bardzo się poprawiła, czego świadectwem choćby świetny Pomnik Wspólnej Pamięci.
18.
02 lutego 2010, 11:28
Cytat Marek Natusiewicz:

Sam Pan wie, że nie o Pabsta chodziło. Zaś co do Łyczakowa i Rossy zapewne też Pan wie, że raczej nie o cmentarze chodzi. Teraz przestrzegam Pana, aby w towarzystwie Czechów nie wymieniał nazwy "Sudety" - bo można dostać w mordę. I tak to już jest, że póki żyje pamięć, póty żyje wiedza o przeszłości. Na przykład: któż dzisiaj święci pamięć mieszkańców Pragi - ofiar słynnej "rzezi" podczas, której Rosjanie dokonali masakry ludności cywilnej. W wyniku kilkugodzinnej fali mordów życie straciło około 20 tysięcy ludzi. Dowodził nimi Suworow, a dla uczczenia zwycięstwa cesarzowa Katarzyna II ustanowiła odznaczenie Krzyż za Zdobycie Pragi. A Pan tutaj zasuwa z truchłem jakiegoś generała pruskiego! Znaj proporcjum mocim Panie!
W takim wypadku cmentarzom poświęcę następny wpis. I zgadzam się absolutnie, że o pamięć trzeba dbać, także o ofiary rzezi Pragi. Co do generała - nie chodzi tylko o bezczeszczenie grobu, popatrzmy na stosunek do wybitnego dzieła sztuki! Skoro pomnik dotrwał w stanie idealnym aż do jesieni 1945 naprawdę nie rozumiem czemu nie można go było przenieść do muzealnych magazynów. Założę się, że Francuzi tak by zrobili.
19.
02 lutego 2010, 11:35
Cytat ossad:

Przychodzą Polacy i odbudowują systematycznie katedrę, Ostrów Tumski, kamienice na Rynku, a w końcu, już w XXI w., nadają nawet sznyt Renomie [...]
Przy okazji budując przez środek Starego Miasta Trasę WZ, orając cmentarze w latach 50., 60. a nawet 70., wysadzając Młyny Św. Klary, Muzea i Halę Targową oraz stale wywożąc cegły i zbiory muzealne do stolicy. Ja nie neguję zasług wyjątkowo ciężkiej i udanej w sporej części odbudowy miasta po zniszczeniach wojennych, chcę tylko pokazać podejście, które owocowało skuwaniem niemieckich napisów ze średniowiecznych epitafiów.
20.
02 lutego 2010, 13:28
Do Marka Karabona. Cyt.: "Ja nie neguję zasług wyjątkowo ciężkiej i udanej w sporej części odbudowy miasta po zniszczeniach wojennych..." TO NIECH PAN W KOŃCU NAPISZE COŚ POZYTYWNEGO O POLSKIM WROCŁAWIU PO 1945r. PROSZĘ ODDAĆ SZACUNEK JEGO BUDOWNICZYM, KTÓRZY PO SZALEŃCACH DŹWIGNĘLI GO Z RUIN W WYMIARZE MATERIALNYM I DUCHOWYM. A PAN NAS CIĄGLE NA SWÓJ SPOSÓB NAS POUCZA, JACY MY AZJACI... W PAŃSKICH TEKSTACH /PRZYNAJMNIEJ OD 2 MIESIĘCY/ NIE MA NIC NA TEMAT FENOMENU JAKIM JEST WROCŁAW PO 1945r. I CO DO SPOŁECZEŃSTWA I CO DO TKANKI MIASTA! TEGO PAN NIE ZAUWAŻA. ZA TO CIĄGLE PAN PIEJE O PRZEDWOJENNYCH TRADYCJACH. ZA TO CO RUSZ WRZUCA NAM PAN "NIEMIECKOŚCI". GDZIE TU PROPORCJA! GDZIE UPIĘKSZANIE, GDZIE WROCŁAW! A MOŻE, SZANOWNY PANIE, WARTO POMYŚLEĆ O GERLITZ, DUŻO TAM PUSTOSTANÓW I DO BERLINA BLIŻEJ...
21.
02 lutego 2010, 16:48
To, co stało się z cmentarzami, choćby tymi przy ul. Ślężnej to koszmar, zgadzam się. Ale zabrakło mi jednak podkreślenia, że zarówno zrównanie z ziemią tych cmentarzy, jak i wysadzenie młynów to były decyzje władzy komunistycznej, która dawała pożywkę swojej propagandzie ziem odzyskanych. To nie mieszkańcy okolic ul. Ślężnej wynajęli buldożery, czy wzięli łomy, tylko takie decyzje zapadały wyżej. a ludzie nie mieli nic do gadania, inaczej niż dziś, kiedy istnieją stowarzyszenia i internet i wiele sprawa można nagłaśniać, zanim dojdzie do barbarzyństwa. Zamiast Polacy proponuję więc: "władze PRL". A że Polacy zasiadali w tych władzach, to sprawa drugorzędna. I tak liczyło się to, co powie Moskwa, jeśli ją to będzie w ogóle obchodzić...
22.
02 lutego 2010, 17:07
Komunistyczne władze wyburzyły Rzeźnię na Legnickiej, a kolejne zabytki Rosjanie? Nie, Polacy.
23.
02 lutego 2010, 18:36
Na przykład ostatnią wrocławską cukrownię na Sołtysowicach ( tu - na Dolnym Sląsku - wynaleziono technologię produkcji opartą o cukrowe buraki) wyburzyli Polacy z Suedzucker AG. Bo generał Hermann Niehoff nie zdążył.
24.
02 lutego 2010, 20:19
Cytat Przemek Filar:

Komunistyczne władze wyburzyły Rzeźnię na Legnickiej, a kolejne zabytki Rosjanie? Nie, Polacy.
Rzeźnię wyburzyło prawo III RP.
25.
02 lutego 2010, 21:36
Mam wrażenie, że cała ta dyskusja jest nieco oderwana od realiów :) 1. Oczywiście, że nie można porównywać wojen XVIII-wiecznych z II wojną światową. To dwa różne paradygmaty prowadzenia nie tylko wojen, ale i polityki. Prosty przykład: Adam Jerzy Czartoryski (1770-1861), który wpierw walczył na wojnie z Rosją, później został ministrem spraw zagranicznych tego kraju (!). Ówczesne wojny nie miały charakteru "totalnego", nie wiązały się z ludobójstwem, czy totalną - by tak rzec - wizerunkową dehumanizacją przeciwnika. 2. Nie wiem, czym kierował się Hieronim Bonaparte. Ale zaryzykowałbym hipotezę, że jako dowódca uczcił dowódcę. Był to więc akt mieszczący się w specyficznej logice militarnej, a nie w "etnicznej mentalności" Francuzów. 3. Spór o wpływ "etnicznej mentalności" na wyburzenia (nieważne, czy mówimy o Polakach, czy o Niemcach) jest już kompletnie "po bandzie". Dość przypomnieć, że za nadburmistrza Bendera wyburzane były całe ciągi kamienic w Rynku, by zrobić miejsce dla ówczesnych galerii handlowych (wyobraźcie sobie coś takiego dzisiaj). A bardziej współcześnie - nie trzeba było ani wojny, ani Niemców, ani Polaków, ani nazizmu, ani komunizmu, by dokonywać aktu "totalnej transformacji" tkanki miejskiej: http://en.wikipedia.org/wiki/Klara_%28Stockholm%29 + http://en.wikipedia.org/wiki/Redevelopment_of_Norrmalm
26.
02 lutego 2010, 22:57
Cytat medeksza:

Spór o wpływ "etnicznej mentalności" na wyburzenia (nieważne, czy mówimy o Polakach, czy o Niemcach) jest już kompletnie "po bandzie".
No pewnie, że tak. Ale jakie daje pole do rozważań:) Wystarczy wspomnieć, że Hermann Niehoff otrzymał na ogólnoniemieckim zjeździe ziomkostw w Moguncji (bodaj w 1965 roku) owację na stojąco za "postawę godną prawdziwego Niemca" i od razu można snuć daleko idące wnioski, na temat etnicznych skłonności Niemców do wyburzania.(Z resztą tę skłonnośc można następnie udowadniac na przykładach setek miast na naszym kontynencie) Ale na poważnie to faktem jest, że obecne Polskie Państwo, mimo że ma najmniej cennego dziedzictwa ze wszystkich cywilizowanych państw Europy, pozwala je rozwalać na potęgę. Z tym że nie jest to żadne etniczne uwarunkowanie, czy celowe działanie tylko ogólna słabość administracji postkolonialnego państewka. Mimo wszystko to dziwne w kraju w którym "etniczne skłonności", kompleksy, albo "reguła niedostępności"(pożądanie towarów deficytowych), powodują, że jak kto ma tylko trochę pieniędzy to od razu mebluje sobie dom antykami, albo stawia rezydencję stylizowaną na dworek. Teoretycznie rozwalanie zabytków nie powinno się tu opłacać.....
27.
03 lutego 2010, 13:28
Cytat kkk:

TO NIECH PAN W KOŃCU NAPISZE COŚ POZYTYWNEGO O POLSKIM WROCŁAWIU PO 1945r. PROSZĘ ODDAĆ SZACUNEK JEGO BUDOWNICZYM, KTÓRZY PO SZALEŃCACH DŹWIGNĘLI GO Z RUIN W WYMIARZE MATERIALNYM I DUCHOWYM.
Nie krzycz. Do tej pory napisałem bodajże 4 posty, z czego jeden tylko dotyczył powojennego zachowania Polaków. Cytat kkk:

W PAŃSKICH TEKSTACH /PRZYNAJMNIEJ OD 2 MIESIĘCY/ NIE MA NIC NA TEMAT FENOMENU JAKIM JEST WROCŁAW PO 1945r. I CO DO SPOŁECZEŃSTWA I CO DO TKANKI MIASTA!
W Pańskich też nie.
28.
03 lutego 2010, 13:32
Cytat ossad:

To, co stało się z cmentarzami, choćby tymi przy ul. Ślężnej to koszmar, zgadzam się. Ale zabrakło mi jednak podkreślenia, że zarówno zrównanie z ziemią tych cmentarzy, jak i wysadzenie młynów to były decyzje władzy komunistycznej, która dawała pożywkę swojej propagandzie ziem odzyskanych. To nie mieszkańcy okolic ul. Ślężnej wynajęli buldożery, czy wzięli łomy, tylko takie decyzje zapadały wyżej. a ludzie nie mieli nic do gadania, inaczej niż dziś, kiedy istnieją stowarzyszenia i internet i wiele sprawa można nagłaśniać, zanim dojdzie do barbarzyństwa. Zamiast Polacy proponuję więc: "władze PRL". A że Polacy zasiadali w tych władzach, to sprawa drugorzędna. I tak liczyło się to, co powie Moskwa, jeśli ją to będzie w ogóle obchodzić...
Nie słyszałem o specjalnym oporze społecznym przy oraniu cmentarzy i zamienianiu ich w parki, jakoś nikt w ramach bojkotu nie zaprzestał też wyprowadzania tam swoich psów. Ale zgadzam się - to wszystko był element komunistycznej propagandy, udowadniania "piastowskości ziem śląskich". I z taką propagandą, która stale pozostała w umysłach niektórych brzmiąc zasadą "wszystkie kamienie muszą mówić po polsku", należy po prostu skończyć.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
ekonomista, przewodnik miejski, aktywista, lokalny patriota
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2010 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.